Życie codzienne

CZASEM WARTO POCZEKAĆ

człowiek odpoczywający przed kominkiem, kawa, telefon, tablet, pilot do tv

W dobie postępu i rozwoju cywilizacyjnego, które narzuciły tak szybkie tempo życia, rzadko zdarza się nam zatrzymać, czy nawet zwolnić i oddać palmę pierwszeństwa przemyśleniom, zadumie, czy choćby zdrowemu rozsądkowi. Często nasze poczynania podyktowane koniecznością osiągnięcia narzuconego z góry celu, w większym stopniu aniżeli wewnętrzną potrzebą, sprawiają, że działamy impulsywnie, bezrefleksyjnie, nie zastanawiając się nad długofalowymi skutkami, czy konsekwencjami rzutującymi, w dalszej perspektywie, na jakość naszego życia. Niejednokrotnie spoczywający na nas obowiązek sprostania oczekiwaniom przełożonych, współpracowników, czy rodziny i wywiązania się ze zobowiązań we wcześniej ustalonym terminie powodują, że nasze działania przekraczają dozwoloną przez głos intuicji, rozum i logikę, prędkość. Wpadamy w spiralę nawarstwiających się zadań, które najczęściej musimy wykonać już, teraz, natychmiast, zapominając, że kluczową kwestią jest móc się zdystansować, przyjrzeć problemowi z boku, ocenić jego rozmiar i oszacować szanse na powodzenie. Paradoks polega więc na tym, że chcąc osiągnąć sukces w krótkim możliwie czasie, odwlekamy moment, w którym faktycznie pojawi się on na horyzoncie. Czego więc brakuje nam do pełni szczęścia i satysfakcji, osiągnięcia spokoju i stabilizacji życiowej? Mam na to jedną odpowiedź: cierpliwości.

Nasza doczesna wędrówka przypadła na czasy, w których owoce pracy człowieka mają służyć głównie ułatwieniu mu codziennego funkcjonowania oraz poprawieniu komfortu jego trudnego i wypełnionego obowiązkami życia. Wszelkiego rodzaju gadżety i urządzenia typu smartfony, komputery, coraz szybsze środki transportu, tudzież inne maszyny, które zastępują pracę ludzkich rąk, stały się w naszym świecie standardem, czymś zupełnie normalnym, a nawet oczywistym. Mamy je zawsze pod ręką, zawsze do dyspozycji, niemalże na zawołanie. I choć niewątpliwie czynią naszą skomplikowaną codzienność łatwiejszą i prostszą, to równocześnie zwalniają nas z wysiłku i prawdziwego zaangażowania, a w konsekwencji sprawiają, że stajemy się leniwi i mało ambitni. Dlatego tak często zdarza się, że w życiu zarówno prywatnym, jak i zawodowym jesteśmy coraz bardziej niecierpliwi, wybieramy wygodniejszą drogę, stąpając po tzw. najmniejszej linii oporu. I chociaż w ten sposób też osiągamy sukces, to czy czerpiemy z niego prawdziwą satysfakcję? Z pewnością nie tak dużą, jaką odczulibyśmy wkładając w swoje działania całe serce i dając z siebie wszystko.

Będąc niedawno w Londynie odwiedziłam Galerię Narodową, w której zachwyciły mnie obrazy artystów żyjących i tworzących od XIII do XIX wieku. Patrząc na niektóre z nich doświadczyłam wrażenia podobnego do tego, które towarzyszy oglądaniu dobrej jakości zdjęć. Powiem więcej, ciężko mi było uwierzyć, że to co widzę to dzieło, które powstało przy użyciu pędzla i farby. Wybaczcie ignorancję i być może brak zrozumienia sztuki nowoczesnej, ale w Tate Modern nie zabawiłam zbyt długo. W związku z tym nasunęło mi się pytanie: Dlaczego teraz nikt już nie tworzy czegoś równie pięknego i doskonałego? Obawiam się, że powód może być prozaiczny. Nie jesteśmy cierpliwi. Nasze przywiązanie do pędu oraz do tego, żeby było łatwiej, szybciej, przyjemniej i w malarstwie znalazło swoje odzwierciedlenie. Jak ognia unikamy żmudnej pracy i mozolnego wysiłku. A szkoda, bo ta tendencja ściśle wiąże się ze stratą, dla sztuki również.

Z czym jeszcze kojarzy się cierpliwość? Na pewno z opanowaniem. Czy nie macie wrażenia, że ludzie obdarzeni tą cechą roztaczają wokół siebie aurę spokoju, rozluźnienia i wyciszenia. Ich wewnętrzna harmonia i ład są wyraźnie widoczne na zewnątrz. Zazwyczaj więc robią pozytywne wrażenie i są odbierani przez otoczenie jako silne jednostki wyposażone w stalowe nerwy, potrafiące bez względu na sytuację zachować zimną krew i równowagę psychiczną. Nic więc dziwnego, że osoby te wzbudzają zaufanie i  cieszą się powszechną sympatią, a w związku z tym odnoszą sukcesy nie tylko w pracy, ale również na płaszczyźnie osobistej.

Idąc dalej tym tokiem myślenia, nie zapomnijmy o uczuciach wyższych. Już w Biblii, w 1 liście do Koryntian św. Paweł z Tarsu podjął próbę zdefiniowania miłości. Słowa „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest” znamy chyba wszyscy. A według starego chińskiego przysłowia to właśnie cierpliwość jest kluczem do tego najsilniejszego z uczuć. To przecież w kontekście kochania słowa „warto poczekać” nabierają szczególnej mocy, zwłaszcza że szukanie na siłę w tej sytuacji bardzo wyraźnie mija się z celem. Moja przestroga: nie szukajcie, bo nie znajdziecie, a jeśli znajdziecie, to nic dobrego, bo jak mówi stare porzekadło, co nagle to po diable. A jako, że diabeł jest tu zupełnie zbędny, warto uzbroić się w anielską cierpliwość i zaczekać, nawet gdyby to miało potrwać dłuższą chwilę. Wszak to miłość najlepiej uczy nas pokory i z reguły przychodzi wtedy, kiedy najmniej się jej spodziewamy.

Skoro już jesteśmy przy „kluczach”, warto zaznaczyć, że to właśnie cierpliwość jest receptą na osiągnięcie sukcesu. Daje nam bowiem czas niezbędny do udoskonalenia naszych talentów i umiejętności. Praca nad opanowaniem takiej sztuki to zazwyczaj proces długotrwały, który wymaga poświęcenia i oddania, a te dwa terminy w dość logiczny sposób wpisują się w koncepcję tej niezwykle istotnej cechy. Ponadto, nie spiesząc się możemy w spokoju przemyśleć problematyczne kwestie przed podjęciem decyzji, szczególnie tych, których powodzenie przybliży nas do osiągnięcia upragnionego celu. Tak więc w myśl powiedzenia, ze pośpiech jest złym doradcą odpuśćmy sobie spontaniczność i impulsywność, czy też zdanie się na intuicję. Dopuśćmy do głosu rozsądek i rozwagę, bo czasu nie cofniemy, a konsekwencje naszych lekkomyślnych posunięć mogą się okazać dalekie od oczekiwanych.

A jeśli sukces mimo wszystkich naszych starań nie nadchodzi? No cóż. Cierpliwość to również wytrwałość, to zdolność radzenia sobie z niepowodzeniami i  wyćwiczenie w sobie nawyku podnoszenia się z kolan po klęsce. Jak słusznie zauważył włoski poeta Rapisardi „Rozum znosi nieszczęścia, odwaga z nimi walczy, cierpliwość je zwycięża”. Cecha ta pomaga nam więc z godnością przyjąć przykre niespodzianki losu i przejść przez trudny czas niedoli, aby w końcu przezwyciężyć kryzys i znów móc optymistycznie spojrzeć w przyszłość.

Do czego zatem doprowadzić może brak cierpliwości? Po pierwsze, do eskalacji agresji, a w dalszej kolejności do kłótni i konfliktów. Działając pochopnie przekreślamy szanse na ugodowe rozwiązanie problemu i pojednanie. Pod wpływem silnych emocji przypuszczamy atak, w konsekwencji którego zaskoczona ofiara instynktownie odpłaca się równie bezkompromisowym zachowaniem. Narasta wzajemna wrogość, mająca destrukcyjny wpływ na jakość naszych relacji, co z kolei może zaważyć na wielu sferach naszego życia. Jan XXIII napisał: „Cierpliwość jest najkonieczniejszą zaletą, aby dobrze żyć. Jeżeli brakuje cierpliwości, wchodzą gniew, zamieszanie, wściekłość i zgorzknienie”. Nic dodać, nic ująć. 🙂

Po drugie, funkcjonując szybko w ciągłym pędzie, nie dajemy sobie czasu na relaks, wytchnienie i uporządkowanie spraw. Ciągły bałagan i chaos, panujące w naszym życiu prowadzą do długotrwałego stresu, który może niekorzystnie odbić się na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Cierpliwość w tym kontekście oznacza więc umiejętność wyjścia z mrocznego tunelu codzienności, spasowania, odpuszczenia sobie, zastanowienia się nad tym co jest dla nas dobre, a czego należałoby się pozbyć. Ofiarowuje nam również sposobność do wsłuchania się w siebie i swoje potrzeby, a przede wszystkim odkrycia miłości własnej. Nie ma lepszego prezentu, jaki moglibyśmy sprawić sami sobie.

Nietrudno więc zauważyć, że cierpliwość nigdy nie jest czymś złym. Przeciwnie, zawsze wiąże się z wytrwałością, osiągnięciami, wybaczeniem, harmonią, stabilizacją, równowagą i innymi pozytywnymi cechami, w które jesteśmy wyposażeni. Niestety tak niewielu z nas może się nią pochwalić. Dobra wiadomość jest jednak taka, że przy sporej dawce wysiłku, silnej woli i konsekwencji, jesteśmy  w stanie ją w sobie wypracować. Stanisław Jerzy Lec, polski satyryk, poeta i aforysta napisał, że trzeba mieć dużo cierpliwości by się jej nauczyć. Być może, ale z pewnością nie jest to zadanie niewykonalne. Czy warto zatem poczekać? Ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości. 🙂 A Wy?

Tagged , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.