Życie codzienne

CZY MĘŻCZYŹNI KOCHAJĄ ZOŁZY? NIEKONIECZNIE…

mala kobieta z balonem w reku na dłoni dużego mężczyzny

Kiedy kilka lat temu półki księgarń zaczęły uginać się pod ciężarem poradników o tym jak zdobyć, poślubić i zatrzymać przy sobie faceta, postanowiłam kupić jeden z nich, bardziej z ciekawości niż wewnętrznej potrzeby. Byłam nastawiona sceptycznie do tych wszystkich wskazówek, które mają na celu zagwarantować  wszelkie powodzenie i szczęście w miłości. Ku mojemu własnemu zaskoczeniu jednak, w miarę przewracania kolejnych stron, uświadomiłam sobie, że wkręcam się w tę spiralę serwowanych przez autorkę „złotych środków” i „leków na całe zło”. Z coraz większym lękiem i wypiekami na policzkach odkrywałam całą prawdę o sobie – dobrej kobiecie, może nawet naiwnej, optymistce wierzącej w szczere, czyste, niczym nie zbrukane uczucie, nie mającej, według autorki, żadnych szans na zbudowanie trwałej relacji. Po zakończonej lekturze byłam już na poważnie spanikowana, żeby nie powiedzieć bliska omdlenia. No bo w końcu co się okazało, nie jestem ZOŁZĄ! Co więcej, nie mam z nią zbyt wiele wspólnego, żeby nie powiedzieć, że na mapie miłosnych uniesień znajdujemy się na dwóch przeciwległych biegunach. Przez kolejne dni chodziłam jak struta i wreszcie postanowiłam porozmawiać z mężem, wtedy jeszcze narzeczonym, o tym co spędza mi sen z powiek. Bogu dzięki, że to on wykazał się dojrzałością i zdrowym rozsądkiem. Co zrobił? Puknął się w głowę, poradził wyrzucić tę głupotę do kosza i wypowiedział trzy magiczne słowa, które uspokoiły mnie na zawsze: „Bądź sobą, Kochanie”.

para na tle zachodu słońca

A kim jest ta rzeczona zołza, którą każda kobieta niby powinna być? Zacznijmy od tego kim nie jest. Nie jest wrednym babskiem, której wszystkie działania są skoncentrowane na uprzykrzaniu życia mężczyznom. Według autorek ww. „bestsellerów” jest pewną siebie, świadomą swojej wartości, niezależną babką z zasadami. Tak więc, niby wszystko ok, a jednak nie do końca… Recepty na udany związek, którymi karmione są czytelniczki, są z założenia schematyczne i uwzględniają działanie według określonego szablonu, a przecież każda z nas jest inna. Mamy swoje indywidualne potrzeby, przekonania i upodobania. Dlatego, jeśli wskazówki typu: „kiedy on wychodzi zbyt często z kolegami, ty odstaw się jak lalka i zrób mu to samo”, albo „nie odbieraj od niego każdego telefonu, ale co trzeci, piąty, czy dziewiąty”, spotykają się z Waszym stanowczym sprzeciwem, bo takie nie jesteście i postąpiłybyście inaczej, do czego macie oczywiście pełne prawo, to nie bójcie się zadziałać po swojemu. Ostatecznie to Wy znacie swoich partnerów najlepiej i wiecie co będzie najkorzystniejsze dla Was i Waszej relacji. Jeśli więc uważacie, że szczera rozmowa będzie w takich newralgicznych sytuacjach dużo lepszym rozwiązanie niż uprawianie gierek i udawanie kogoś, kim nie jesteście, to wcale nie oznacza, że nie macie wysokiej samooceny, czy też własnego kodeksu wartości, którymi się w życiu kierujecie.

para przytula się na tle zachodzącego słońca

Proponowane kobietom w tego typu poradnikach wzorce zachowania, skazują je nie tylko na założenie maski, a może nawet całego kostiumu kogoś, kim nie są, ale przede wszystkim na grę nie fair. No bo jeśli naszpikowane tą „cenną” wiedzą damy się przekonać, że powinnyśmy zagrać tak, a nie inaczej w określonych sytuacjach, mimo, iż kłóci się to z naszymi poglądami, to dokąd nas to ostatecznie zaprowadzi? Po pierwsze, po jakimś czasie zmęczymy się odstawianiem tego teatrzyku i znudzimy odgrywaniem roli, której nie wyreżyserowałyśmy same, ale którą ktoś dla nas wymyślił, bo jak długo można kreować się na kogoś innego? A po drugie, mężczyźni drogie Panie nie są głupi. To w zdecydowanej większości inteligentne stworzenia, które między uszami, podobnie, jak my mają mózgi. Ich zdolność logicznego myślenia i analizowania ludzkich zachowań zaskoczyła już nie raz niejedną z nas. Więc jeśli nieopatrznie pokażemy w końcu nasze prawdziwe oblicze, co jest z resztą nieuniknione w tej kawalkadzie kłamstw, to poczują się oszukani i zamiast wzmocnić nasz związek, poważnie nadwyrężymy jego kondycję. Okażemy się niegodnymi zaufania kłamczuchami i manipulantkami, a w najlepszym razie narazimy się na śmieszność i politowanie. Scenariusz pesymistyczny, jednakowoż bardzo realny, musicie przyznać.

ręce w kształcie serca

Ponadto, w  wielu książkach o tej tematyce zawarte są informacje, które z gruntu zawierają w sobie pewną niesprawiedliwość. Otóż, ich autorzy wprowadzają podział rodzaju żeńskiego na dwie tylko grupy, a mianowicie zołzy i nie zołzy. Według nich jeśli nie jesteś tą pierwszą, jakże wysoko cenioną przez nich mistrzynią sztuki ars amandi, to automatycznie oznacza, że jesteś zdesperowanym, pozbawionym honoru i szacunku dla siebie popychadłem, które mężczyzna może mieć na skinienie małego palca u lewej dłoni. No ja bardzo przepraszam, może zołzą nie jestem, ale swoje zdanie mam i swoją godność też. Dlatego uważam, że założenie, iż należymy do jednej z dwóch tylko grup, między którymi jest przepaść i pustka, jest mocno przesadzone. I głęboko wierzę, że tu się ze mną zgodzicie.

dłonie pary na tle zachodzącego słońca

I wreszcie, nasza kobieca emocjonalność. We wszystkich pozycjach, które miałam okazję przestudiować przed napisaniem tego artykułu, była mocno napiętnowana. Sugeruje się w nich, abyśmy zawsze panowały nad swoimi nerwami i wzburzeniem, abyśmy kontrolowały swój język i aby skala naszego głosu w żadnym wypadku nie zahaczała o wysokie tony. W przeciwnym razie, nie będziemy traktowane poważnie, a informacja, jaką będziemy chciały w ten sposób przekazać, nigdy nie trafi do odbiorcy (w domyśle: faceta). A ja pytam, dlaczego? To tak jakby psu zabronić szczekać, a kotu miałczeć. Czy my nie mamy prawa do wyrażania swoich uczuć? Czyż nie są to ludzkie odruchy? Dlaczego musimy się wciąż kontrolować? Czy my jesteśmy jakieś inne? Drogie Panie, nie wiem jak Wy, ale ja jestem zdania, że dwa czy trzy przecinki przemycone w potoku słów podczas włoskiej awantury jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Ba, nawet nie raz pomogły, rozładować stres i wzmocnić siłę przekazu. 😉 Dlatego miejmy zawsze swoje zdanie i nie dajmy się zwariować tym, którzy kosztem naszej łatwowierności, pozyskują sobie czytelników i sprzedają swoje pseudodziełka zarabiając niezłe sumy. Pamiętajmy, że bez względu na to, czy jesteśmy miłe, czy nie, skromne, czy przebojowe, spontaniczne, czy rozsądne, to największa siła i tak tkwi w nas. Dlatego bądźmy po prostu sobą, bo wtedy właśnie mamy największą szansę na stworzenie szczerej i głębokiej więzi z nieprzeciętnym mężczyzną.

Tagged , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.