Uroda i kosmetyki

ZABIEGI PIELĘGNACYJNE, KTÓRYM WARTO PODDAĆ SIĘ NA WIOSNĘ

poduszka na kocu, pędzle do makijażu i cienie do powiek

Wiosna za oknem w pełni, piękne słońce, ciepły wiatr, a nawet sąsiedzi jakby bardziej uśmiechnięci. Jednym słowem chce się żyć. Zrzuciłyśmy cieplejsze ubrania, czapki i szaliki powędrowały do dolnej szuflady, a zimowa nostalgia dawno odeszła w niepamięć. Prognozy synoptyków są bardzo optymistyczne i jest duża szansa, że w najbliższym czasie będziemy się cieszyć słońcem i wysokimi temperaturami. Snujemy więc plany wyjazdu na plażę, działkę lub jacht, gdzie w miłych okolicznościach przyrody będziemy spędzać weekendy i urlopy z rodziną i przyjaciółmi. Ale czy faktycznie jesteśmy gotowe na wystawienie naszego ciała na widok publiczny? 😉 Kwiecień i maj to najlepsze miesiące na przeprowadzenie serii rytuałów kosmetycznych, które dodadzą nam urody, witalności i przygotują nas na spotkanie ze słońcem. Dlatego w dzisiejszym poście chciałabym zaprezentować Wam ranking najważniejszych zabiegów, moje „must do”, które bezwzględnie powinnyśmy wykonać na wiosnę.

wnętrze salonu fryzjerskiego
Wnętrze salonu fryzjerskiego

Po pierwsze włosy. Jeśli tak jak ja nie jesteście zwolenniczkami odżywiania ich w warunkach domowych, bo nie do końca wierzycie w długofalowe efekty takich zabiegów, lub najzwyczajniej nie macie takich możliwości bądź czasu, to zachęcam Was do wizyty u fryzjera. Kondycja włosów po zimie, kiedy dusiły się one pod czapkami i w przegrzanych pomieszczeniach, zazwyczaj nie jest najlepsza. Jeśli do tego traktowałyście je farbami czy prostownicą, to wymagają one natychmiastowej regeneracji. Salony fryzjerskie mają w swojej bogatej ofercie innowacyjne i komplementarne programy odbudowy ich struktury. Te bardziej popularne to sauna i odnowa biologiczna. Efekty tych zabiegów utrzymują się zazwyczaj do kilku tygodni. Ostatnio jednak coraz bardziej powszechne stały się profesjonalne serwisy, które przywracają fryzurze energię i blask nawet na kilka miesięcy.  Są to m.in. Olaplex hair perfector, Ultraplex firmy Joanna i Bond Ultim8 firmy Matrix. Ja zaufałam temu ostatniemu produktowi i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona. Ten system pielęgnacyjny regeneruje i wzmacnia mostki dwusiarczkowe zerwane podczas koloryzacji,  dodaje włosom blasku i tekstury oraz odbudowuje ich strukturę. Jest to preparat, który może być zastosowany zarówno podczas koloryzacji, jak i zupełnie niezależnie, poza nią. Usługa składa się z trzech kroków. Pierwszy ma na celu odbudowę włosa, drugi to kuracja wzmacniająca, która pozwala zachować rezultat działania kroku pierwszego, a trzeci to odżywka do stosowania w domu, która stanowi kontynuację serwisu po usłudze w salonie. Warto też pomyśleć o odświeżeniu koloru, lub zmianie fryzury, które niewątpliwie poprawią nasz nastrój.

Biały ręcznik, miseczka z płynem i szczotka na długiej rączce

Po drugie twarz. Czego potrzebuje cera po zimie? Przede wszystkim oczyszczenia. Osobiście preferuję to manualne, połączone z peelingiem kawitacyjnym, po którym następuje seria kojących, ściągających maseczek. Mikrodermabrazja, czyli ścieranie zewnętrznych warstw naskórka, jakkolwiek chwalona ze względu na wygładzenie i rozjaśnienie cery oraz pobudzenie syntezy kolagenu i elastyny, w moim przypadku po prostu się nie sprawdza. Długi czas później borykam się z zaskórnikami i wypryskami, czyli efekt jest odwrotny do zamierzonego. Jeśli nasza twarz jest już odpowiednio przygotowana i oczyszczona, powinnyśmy pomyśleć o zabiegach eksfoliujących, czyli kolokwialnie mówiąc „kwasach”. Musimy jednak pamiętać, że eksfoliacja powinna być wykonana pod koniec zimy, gdyż nie należy w tym okresie wystawiać twarzy na działanie promieni słonecznych. Dobroczynne efekty tego zabiegu odczujemy niemal natychmiast. Kwasy docierają do głębszych warstw skóry, odnawiając ją, rozjaśniając i ułatwiając w dalszej kolejności wchłanianie substancji aktywnych. Innymi zalecanymi zabiegami, które mają zbawienny wpływ na naszą poszarzałą i zmęczoną po zimie cerę są te, których celem jest rewitalizacja i odmłodzenie. Zapewniają one nawilżenie, poprawę kolorytu, napięcia i elastyczności, przyczyniają się do redukcji zmarszczek i zmniejszają nadwrażliwość na działanie czynników zewnętrznych takich jak słońce czy zanieczyszczenia powietrza. Nie muszę chyba nadmieniać, że wszystkim tym rytuałom winniśmy poddać się w profesjonalnym gabinecie, gdzie kosmetyczka oceni kondycję naszej skóry i na tej podstawie dobierze zabiegi, których skutkami będziemy się cieszyć przez kilka kolejnych miesięcy. W kwestii kosmetyków powinnyśmy pomyśleć o zakupie kremów z dużą zawartością kwasów, głównie migdałowego, salicylowego i hialuronowego oraz zmianie ciężkiego podkładu na ten o lżejszej np. oddychającej lub rozjaśniającej formule.

dwie szklanki soku marchwiowego

I wreszcie ciało. Zacznijmy od przygotowania go do sezonu letniego od środka. Przed ekspozycją na słońce nasza skóra powinna zostać zaopatrzona w prowitaminę A. Można ją znaleźć w podrobach, niektórych gatunkach ryb i jajach. Jednakże najbardziej znanym jest źródłem jest marchew. Dostarczą nam jej również szpinak, czerwona papryka, sałata, morele, brzoskwinie, śliwki i wiśnie. Jeśli nasza dieta nie jest zbilansowana możemy przyjmować jej suplementy w tabletkach. Dobrym rozwiązaniem jest tu beta karoten, który nie tylko przyspiesza opalanie ale też wspomaga funkcjonowanie wzroku, wzmacnia odporność i opóźnia pojawienie się zmarszczek, a także chroni przed powstaniem plam i przebarwień na skórze. Dowiedziono, że w pewnych warunkach przyjmowanie tego suplementu zapobiega nowotworom jamy ustnej, krtani, przełyku i pęcherza moczowego. Ma działanie profilaktyczne w przypadku chorób serca, gdyż obniża poziom złego cholesterolu. Nam kojarzy się głównie ze zmianą zabarwienia cery na ciemniejszą, bardziej pomarańczową, a to dlatego, że część tego naturalnego barwnika jest magazynowana w skórze, dzięki czemu opalamy się łatwiej i możemy się cieszyć piękną opalenizną dłużej. Stanowi swoisty filtr przeciwsłoneczny, który zmniejsza wrażliwość skóry na promieniowanie UV i prawdopodobieństwo poparzenia. Jedyny minus to taki, że trzeba przyjmować go długo, aby osiągnąć zamierzony efekt. Ostatnio lekarze alarmują o szkodliwości i niebezpieczeństwie wynikającym z częstego korzystania z solarium. Myślę jednak, że po takim przygotowaniu dwie kilkuminutowe sesje na łóżku opalającym, zanim wystawimy nasze ciało na słońce, to nie jest tak do końca zły pomysł. Nasza ciemniejsza skóra łatwiej zniesie pierwszy kontakt z palącymi promieniami.

To co spędza sen z powiek części z nas to niechciana spuścizna po zimie w postaci nadmiaru kilku kilogramów. W pozbyciu się ich pomogą nam ruch i ćwiczenia (szeroko omówione w innych postach) oraz dieta. Oba rozwiązania wymagają od nas dużo samozaparcia, konsekwencji i odpowiedniej motywacji. Dobrym wyjściem jest zmiana nawyków żywieniowych. Dieta w tym okresie powinna być bogata w warzywa i owoce, raczej ryby aniżeli ciężkie potrawy mięsne. Posiłki winny być spożywane w małych porcjach co 3 godziny, tak aby przyspieszyć metabolizm i utrzymać go na właściwym poziomie. Możemy się też zaopatrzyć w pewne „wspomagacze”, które ułatwią nam pozbycie się nadmiaru tkanki tłuszczowej. I choć jestem przeciwnikiem wydawania pieniędzy na chemiczne środki dostępne w aptece, których producenci obiecują nam przysłowiowe „gruszki na wierzbie”, to nie mam wątpliwości, że mieszanki herbat ziołowych stworzone na bazie naturalnych składników sprawdzą się znacznie lepiej. Moja ulubiona to Odchudzanie firmy Herbapol, zawierająca mix drogocennych ziół i owoców – zielonej herbaty, owoców goji i yerba mate. Znajdują się w niej również jod przyczyniający się do utrzymania prawidłowego metabolizmu energetycznego, morszczyn, który zwiększa uczucie sytości i wspiera naturalne funkcje układu trawiennego, kwiat hibiskusa wspomagający usuwanie nagromadzonej w organizmie wody oraz owoc dzikiej róży korzystnie wpływający na witalność organizmu. Producent zaleca spożycie aż  trzech filiżanek naparu dziennie, ale nie jest to większy problem, ponieważ herbatka jest po prostu smaczna. 🙂 Do nabycia m.in. w drogerii Rossmann.

masaż pleców

Depilacja i masaż to kolejne kroki, które warto rozważyć zanim dosięgnie nas ludzkie oko. Pozbycie się niechcianych włosków z pewnych części ciała to w dzisiejszych czasach absolutne „must do”. Z tą opinią nie dyskutujemy. Pytanie tylko na jaki rodzaj zabiegu się zdecydować. Paniom mniej wrażliwym na ból polecam depilację woskiem w gabinecie kosmetycznym. Serwis mało przyjemny, ale problem z głowy na kilka miesięcy. Jeśli wolicie program wannowo-łazienkowy, pozostaje depilator lub zwykła maszynka do golenia. Trzeba się jednakże liczyć z koniecznością użycia tej ostatniej co drugi dzień. Wasza wola drogie Panie. 🙂 Przejdźmy do rytuału bardziej wdzięcznego i nie tak dojmującego. Cóż może bowiem być przyjemniejszego od dotyku ludzkich dłoni? Mam tu na myśli masaż relaksacyjny oczywiście i wszystkie miłe doznania z nim związane. A jeśli doliczyć do tego efekt w postaci gładkiej, jedwabistej skóry, uczucia komfortu zarówno fizycznego, jak i psychicznego, to okazuje się, że to najlepsze co nas ostatnio spotkało i jak mogłyśmy wcześniej o tym nie pomyśleć. (Niewiarygodne prawda?) W myśl jednakże zasady, że jeśli chcemy być powabne  musimy pocierpieć, albo że piękno wymaga poświęceń, zaproponuję Wam alternatywę w postaci masażu antycellulitowego. Wykonuje się go równolegle z elektroterapią przy użyciu specjalnej głowicy zwanej żelazkiem. W przypadku tego zabiegu nie możemy niestety mówić o czystej przyjemności. W najlepszym wypadku odczujemy lekki dyskomfort. Pierwszy zabieg jest niemiły, każdy kolejny zniesiemy już lepiej. Aby uzyskać  pożądany rezultat gładkości skóry powinnyśmy poddać się 10ciu zabiegom.  Pamiętajcie również, że ćwiczenia i duża porcja ruchu znacznie przyspieszą osiągnięcie wymarzonego efektu.

zadbana stopa kobiety

W okresie wiosenno-letnim wypadałoby również zadbać o stopy. Podczas zimy często odpuszczamy sobie ich pielęgnację żywiąc głębokie przeświadczenie, że przecież i tak nikt ich nie widzi. Błąd! Kiedy po mroźnych dniach prawie natychmiast nastają upały, a tendencję tę obserwujemy już od kilku lat, zrzucamy kozaki i wskakujemy w odkryte szpilki czy sandały i… tu zazwyczaj lądujemy z ręką w nocniku, a właściwie ze stopą. Zamiast wpadać w panikę i gorączkowo szukać wolnych terminów u kosmetyczek, poświęćmy ostatnie chłodniejsze dni na solidny pedicure. Warto więc uważnie przyjrzeć się kondycji stóp, zrobić peeling, pozbyć się zrogowaciałego naskórka i, jeśli przez kilka ostatnich miesięcy nie malowałyście paznokci, nadrobić to karygodne zaniedbanie. Jeśli jesteście posiadaczkami popękanych pięt, jak najszybciej zakupcie odpowiedni preparat, który zniweluje ten problem. Ja stosuję Regenerum i z czystym sumieniem polecam ten kosmetyk, naprawdę działa!

Poza całym spektrum korzyści, których wyżej opisane zabiegi dostarczą naszemu ciału, nie sposób przemilczeć ich zbawiennego wpływu na nasze samopoczucie. Sama świadomość  atrakcyjnego wyglądu przyczyni się do poprawy naszego nastroju i podniesienia samooceny. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane. Podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękoma. Zatroszczmy się o siebie, zaczynając od poprawienia urody, a uznanie otoczenia dla naszego wewnętrznego uroku pozostanie jedynie kwestią czasu. Ten związek ciała i ducha jest bowiem nierozerwalny. Wszak piękno najpełniej emanuje od środka, czyż nie? 😉

Z pewnością Wy też macie swoje sprawdzone sposoby na wiosenne upiększenie i być może chciałybyście się nimi podzielić. Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze.

Tagged , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.